Wyprawa fotograficzna USA 2019 (VII) – kanion Chaco , ruiny Salmon i kanion de Chelly

Wyprawa fotograficzna USA 2019 (VII) – kanion Chaco ,…

Oddalenie od dróg (dojazd nadal prowadzi żwirową drogą) i położenie na odludnej pustyni że ​​Chaco National Historical Historical Park pozostaje jednym z najmniej odwiedzanych miejsc w USA. Zawierający najliczniejszą kolekcję starożytnych ruin na północ od Meksyku park chroni jeden z najważniejszych prekolumbijskich obszarów kultury i historii w USA. Pomiędzy rokiem 900 a 1150 ne Kanion Chaco stał się głównym ośrodkiem kultury przodków Indian Pueblo. Mieszkańcy Czaco wydobywali bloki z piaskowca i sprowadzali z wielkich odległości drewno, budując piętnaście głównych kompleksów, w tym Pueblo Bonito, które pozostało największą budowlą zbudowaną w Ameryce Północnej aż do XIX wieku. Wiele budynków kanionu Chaco zdaje się być zbudowanych tak, aby uchwycić cykle słoneczne i księżycowe. Najbardziej akceptowaną teorią, dlaczego mieszkańcy opuścili kanion, jest ta wskazująca zmiany klimatyczne, zaczynające się trwającą 50 lat suszą, która rozpoczęła się w 1130 roku. Wpisane na Listę światowego dziedzictwa UNESCO zabytki leżą w jałowym i słabo zaludnionym regionie Four Corners, i są niezwykle podatne na niszczenie. Miejsca są uważane za świętą ojczyznę przodków przez ludzi z 12 plemion Pueblo, w tym Hopi, którzy przekazują ustne relacje opisujące ich historyczną migrację z Chaco oraz ich duchowe związki z tym miejscem.

Salmon Ruins to starożytne ruiny w regionie zasiedlonym przez ludność kultu Chaco i Pueblo, położone 72 km na północ od Pueblo Bonito w kanionie Chaco, na północnym brzegu rzeki San Juan, na zachód od miasta Bloomfield. Salmon Ruins zostały zbudowane przez migrantów z Kanionu Chaco około 1090 r ne. Zawierały około 300 sal rozmieszczonych na trzech kondygnacjach, podwyższoną wieżą kiva w centralnej części i wielką kivą na placu. Późniejsze użycie przez miejscowych mieszkańców kultury Środkowej San Juan (poczynając od 1120 r.) zaowocowało rozległymi modyfikacjami oryginalnego budynku, z wykorzystaniem setek pokojów, podziałem wielu oryginalnych dużych pomieszczeń na mniejsze i budową ponad 20 małych kiv w pokojach pueblo i plaza. Miejsce pozostało zamieszkane przez starożytnych przodków ludzi Pueblo aż do 1280 roku, kiedy zostało zniszczone przez pożar i porzucone.

Narodowy pomnik Kanionu de Chelly zachowuje jeden z najdłużej zamieszkałych krajobrazów Ameryki Północnej, chroniąc nie tylko ruiny zabudowań rdzennych plemion, które żyły w okolicy, od ludyu Anasazi (starożytnych przodków Pueblo) po Navajo, ale może co ważniejsze serce duchowego świata Navajo Nation. Chroniony obszar zajmuje 339,3 km2 i obejmuje dno i obrzeża trzech głównych kanionów: de Chelly, del Muerto i Monument. Kaniony te zostały wycięte przez strumienie wypływające z leżących na wschód gór Chuska. Kanion de Chelly służył jako dom dla ludzi Navajo, zanim został zaatakowany przez siły dowodzone przez płk. Kit Carson w 1863 roku. Zniszczenie obozów Navajo, plonów i zapasów nastąpiło w kluczowym momencie dla Navajo. Wyziębieni, głodni i zmęczeni, wielu miało nadzieję, że nie zostaną zabici przez żołnierzy, jeśli się poddadzą. Delgado próbował przekonać innych do poddania się, przypominając im o jedzeniu, kocach i ochronie w fortach armii. Manuelito był jednym z nielicznych, którzy nigdy się nie poddali i schronił się później wśród Hopi. Latem 1864 r. Carson zaakceptował największą kapitulację Indian w historii – prawie 8000 osób poddało się i wkrótce zostało zmuszone do marszu do rezerwatu (a raczej obozu śmierci) Bosque Redondo. Mordercza wędrówka stała się znana jako Długi Marsz Navajo. W 1868 roku, po czterech latach wygnania, Navajo uzyskali zgodę na powrót na ziemie przodków. Kanion de Chelly jest w całości własnością Navajo Tribal Trust of Navajo Nation. Jest to jedyny chroniony przez US Park Service obszar, która nie jest własnością federalną. Około 40 rodzin Navajo mieszka w parku kultywując tradycyjne życie. Dostęp do dna kanionu jest ograniczony, a odwiedzający mogą podróżować w kanionach tylko wtedy, gdy towarzyszy im strażnik parku lub autoryzowany przewodnik Navajo (wyjątkiem jest szlak prowadzący do Ruin Białego Domu). Niejako w sercu paru, u zbiegu Kanionu de Chelly i Monument Canyon wznosi się Spider Rock, iglica z piaskowca o wysokości 229 m . Według tradycyjnych wierzeń Navajo jest ona domem Spider Grandmother. W narracji o stworzeniu Navajo i innych legendach Diné Bahane Prababka Pajęczyca jest istotą, która tworzy ludzi, uczy ich tkactwa przekazując wrzeciono i krosno, pomaga i chroni ludzi przed potworami. Jest także istotą, która tworzy gwiazdy na nocnym niebie.

Tomasz Czarnecki
Urodzony w roku lądowania na Księżycu... ale na razie nie udało mi się tam polecieć. Fotografuję od podstawówki, pierwszy aparat to smiena, jednak tak ciągnęło mnie do prawdziwych aparatów z wymienną optyką, że ukręciłem jej obiektów. W liceum na rok emigrowałem do Kanady, gdzie z jednej strony po raz pierwszy zetknąłem się z komputerami (i usiłowałem napisać pierwszy swój symulator lotu rakiety) a z drugiej dorobiłem się pierwszego Nikona (FG20 czy jakoś tak). W liceum byłem znany jako ten aparat z aparatem. Studia architektury zacząłem na Politechnice Śląskiej by zaraz potem kontynuować je skutecznie, do tytułu BArch na Uniwersytecie Stanowym Louisiana, gdzie miałem również okazję studiować minor z fotografii (w tym czasie przesiadałem się przez kilka Nikonów, aż do F3). Po pięciu latach w USA (i objechaniu tego kraju cztery razy dookoła, i raz Meksyk) trafiony "patryjotycznością" wróciłem do Polski, dokończyłem studia architektury do tytułu magistra... i na tym skończył się niestety mój romans z architekturą - cale, stopy, funty i normy amerykańskie jakoś niewiele mi się przydały, natomiast był to okres, kiedy doceniono moje umiejętności graficzne - kolejne pięć lat byłem redaktorem naczelnym "Magazynu 3D". Współpraca skończyła się... wkrótce potem padło czasopismo, ale to zupełnie inna historia i raczej nie na trzeźwo. Wróciłem do fotografii tworząc portal dfoto.pl i astronomii - teleskopy.net - i podróżowania. Egipt, Włochy, Francja, Wielka Brytania, Bułgaria, Chorwacja, Sycylia, Chiny - samochodem z namiotem byle zobaczyć więcej, i zajrzeć tam, gdzie mało kto zajrzał przede mną. Razem z Arsoba Travel zorganizowałem dwie udane wyprawy na zaćmienia Słońca. Po czym ruszyłem dalej w świat - Australia i Nowa Zelandia, i wielki powrót do USA, na zachód których od lat jeżdżę robić zdjęcia - i zapraszam do dołączenia do mnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Hit Counter provided by orange county plumbing