Wylatujemy za:
26.10.2012
27.10.2012
28.10.2012 – MELBOURNE
29.10.2012 – MELBOURNE – BALLARAT – PETERBOROUGH
30.10.2012 – GREAT OCEAN ROAD
31.10.2012 – MELBOURNE – THREDBO – JINDABYNE
01.11.2012 – JINDABYNE – CANBERRA Deep Space Center
02.11.2012 – CANBERRA STA – SYDNEY – ALICE SPRINGS
03.11.2012 – ALICE SPRINGS – GLEN HELEN
04.11.2012 – GLEN HELEN – KINGS CANYON
05.11.2012 – KINGS CANYON – ULURU
06.11.2012 – ULURU – OLGAS – ALICE SPRINGS
07.11.2012 – ALICE SPRINGS – DEVIL’S MARBLES
08.11.2012 – DEVIL’S MARBLES – NITMILUK NP
09.11.2012 – NITMILUK NP – KAKADU NP
10.11.2012 – LITCHFIELD NP
11.11.2012 – DARWIN – CAIRNS
12.11.2012 – CAIRNS – GREAT BARRIER REEF
13.11.2012 – CAIRNS – KURANDA
14.11.2012 – CAŁKOWITE ZAĆMIENIE SŁOŃCA – DAINTREE NP – PORT DOUGLAS – KURANDA – CAIRNS
15.11.2012 – CAIRNS – SYDNEY
16.11.2012 – SYDNEY – BLUE MOUNTAINS NP
17.11.2012 – BLUE MOUNTAINS NP – HUNTER VALLEY – SYDNEY
18.11.2012 – SYDNEY – AUCKLAND
19.11.2012 – AUCKLAND – ROTORUA
20.11.2012 – ROTORUA – ORAKEI KORAKO – TONGARIRO NP
21.11.2012 – TAMANORUI – NEW PLYMOUTH
22.11.2012 – EGMONT NP
23.11.2012 – NEW PLYMOUTH – WELLINGTON – PICTON
24.11.2012 – PICTON – ABEL TASMAN NP – NELSON LAKES NP
25.11.2012 – ROTOROA – PUNAKAIKI – FRANZ JOSEF GLACIER
26.11.2012 – FOX GLACIER – TE ANAU
27.11.2012 – MILFORD SOUND – MANAPOURI
28.11.2012 – TE ANAU – CUTLINS – DUNEDIN
29.11.2012 – OTAGO CAPE – MOERAKI – OAMARU – LAKE TEKAPO – MT JOHN
30.11.2012 – LAKE TEKAPO – CHRISTCHURCH
01.12.2012 – ZAKOŃCZENIE
Dołącz do wyprawy tutaj (lub w krótszych wariantach – Australia + Zaćmienie, Zaćmienie + Nowa Zelandia, samo Zaćmienie).
Jest również możliwość dołączenia na samą pętlę wokół Nowej Zelandii.
maj 12
12
O czwartej w nocy spotykamy się na Okęciu. Automat drukuje nam „Boarding Passy” na wszystkie przeloty do Los Angeles, niestety, ponieważ wcześniej w KLMie padł system załatwiania tego przez sieć lądujemy w ostatnim rzędzie. Pierszy raz lecę tak z tyłu – wyraźnie czuć, jak zad samolotu opada w momencie odrywania się przedniego koła od ziemi. Pogoda – taka sobie, choć chmury w których się wznosimy są urocze.
W Amsterdamie długa przerwa – za długa, bo w końcu chyba każde z nas coś kupuje w jakimś sklepie bezcłowym. Ja łądowarkę słoneczną do urządzeń USB. Zobaczymy na co się przyda. Przed lotem do USA jakaś kobieta, raczej przypominająca stewardessę robi nam coś a’la odprawę graniczną do USA… trochę to dziwne.
W Denver odprawa graniczna w USA. Nie taki wilk straszny jak go malują. Parę pytań i pędzimy już po bagaże, które także muszą tu przejść odprawę celną. A bagaży brak. Okazuje się, że nie tylko my mamy problem. W końcu, po blisko godzinie czekania pojawiają się. Na całą przesiadkę mieliśmy 1:45 – teraz zostało nam 30 minut na odprawę celną, skanowanie i kilometrowy chyba bieg do bramki. Ale udaje się.
Bagażom także, docierają razem z nami do Los Angeles. Cud ? Jeszcze tylko ten instruktażowy film bezpieczeństwa Delty, z narracją zbotoksowanej piękności, która sprawia wrażenie, że mogłaby grać na puzonie korzystając z jego „niewłaściwej” strony i misiowatego stewarda z błyskającym zębem. Kicz i pornografia w jednym.
Pakujemy się do busika, który zabiera nas do wypożyczalni. Po długiej dyskusji i negocjacjach w końcu zamiast malucha wypożyczamy czołg – terenówkę. Parę minut później kierowca podstawia Forda Explorera – ależ wielkie bydlę. Pakujemy się i nagle okazuje się, że w sumie niewiele miejsca zostało na cokolowiek ekstra. Dobra decyzja – auto wygodne i wytrzymałe.
Niestety aktywowana w sieci AT&T z Polski komórka zżera namiętnie kolejne dolary przypadkiem nie zauważając, że wykupiłem 1GB pakiet danych. Potem się tym zajmę. Kolacja w Subway i w drogę.
Kierowani Nokią Maćka docieramy – po zachodzie Słońca na Sunset Blvd, a stamtąd na Hollywood Blvd. Trwa gorączka sobotniej nocy i pod klubami kłębią się tłumy, w których wyróżniają się dziewczyny, jakich przez pięć lat mieszkania w USA nigdy nie widziałęm. Możde to kryzys, ale są szczupłe, długonogie i piękne. Hmm…
RObimy kółko do Teatru Chińskiego gdzie szukamy odcisków słynnych aktorów, a po drodze co dzwiniejszych gwiazd – od astronautów misji Apollo XI po Godzillę.
Dalej już tylko niecała godzina dzieli nas od motelu i spania.
maj 12
11
Wyprawa na zaćmienie napoczęta – czyli odkleiłem patrzałki od komputera, myśli – na tyle, na ile to możliwe, od bierzących problemów – I ruszyłem do Warszawy. Koniec przygotowań I planowania. Za 10 godzin wylot.
kwi 12
30
W mitologii Navajo Pierwszy Człowiek stworzył święte góry jako repliki gór Czwartego Świata, z ziemi stamtąd pochodzącej. Cztery góry wyznaczają granice tradycyjnych terenów Navajo:
Wyświetl większą mapę
Święta Góra na Wschodzie, Góra Wschodu, Góra Białej Muszli – najwyższa góra masywu Sierra Blanca, o wysokości 4372 m jest czwartym najwyższym szczytem Gór Skalistych. Góra ta wyznacza wschodnią granicę tradycyjnych ziem ludu Dine – Navajo. Tradycyjnie powiązana z kolorem białym, a do Ziemi została przytwierdzona porunem (zdjęcie: David Herrera from Albuquerque, NM, Bernalillo). Tutaj mieszka rodzeństwo Wschodzącego Słońca i Białych Korali, jak również Biała Kukurydza, Męski Deszcz, rodzeństwo Kryształu Górskiego. Biały Wiatr i Plamisty Wiatr dały górze życie. Jest pierwiastkiem męskim
Wyświetl większą mapę
Góra Turkusowa – stratowulkan leżący w Nowym Meksyku. Jeden z najwyższych szczytów gór San Mateo o wysokości 3446 m. Wulkan był aktywny w Pliocenie, w okresie od 3,3 do 1,5 miliona lat temu, kiedy mógł mieć nawet wysokość 5,500 – 7,600m. Tsoodzil wyznacza południową granicę tradycyjnych ziem Navajo. Góra Turkusowa została przytwierdzona do ziemi za pomocą noża. Zamieszują ją Czarny Bóg, Turkusowy Chłopiec i Turkusowa Dziewczyna, rodzeństwo błękitnego zmroku, Niebieska Kukurydza i błękitne ptaki. Życie górze dał niebieski wiatr. Jest pierwiastkiem żeńskim. Jest świętą górą również w tradycji Indian Acoma, Laguna i Zuni.
Wyświetl większą mapę
Góra Masy Perłowej – zerodowany stratowulkan leżąc na północ od Flagstaff. Najwyższa góra w Arizonei o wysokości 3851m. Góra ta wyznacza zachodnią granicę świata Navajo. Związana jest z kolorem żółtym, okryta światłem zmierzchu i źółtymi chmurami, a przymocowana do Ziemi przez promień Słońca. Zamieszkują tu duchy przodków – Kachina, którzy po śmierci stali się chmurami. Jest pierwiastkiem żeńskim. Jest świętą górą również w tradycji Indian Havasupai, Hopi (Nuvatukya’ovi) i Zuni (zdjęcie: Tyler Finvold)
Wyświetl większą mapę
Hesperus jest najwyższy w górach La Plata mając 4033m. Wyznacza północną granicę ziem Navajo. Jest związany z kolorem czarnym. Pierwszy Człowiem przymocował ją do Ziemi tęczą i okrył ciemnością. Według Indian zbudowana jest z gagatu (dżetu).
Wyświetl większą mapę
Dostęp do szczytu tej mesy, leżącej w okolicach Four Corners mają jedynie szamani indina Navajo. Według tradycji góra ta zawieszona jast nad Ziemią za pomocą promieni słonecznych. To tutaj Asdzaa Nadleehe (Zmieniająca się Kobieta) dorosła i urodziła synów – bliżniąt wojowników i mieszkała w pierwszym hoganie. Leganda Navajo mówi, że to tutaj odbyła się druga ceremonia na Ziemi, po tym kiedy Asdzaa Nadleehe miała pierwsze dwa okresy, a jej hogan został poświęcony Pieśniami Domowymi Wodzów i Kojota. Stąd też jej synowie wyruszyli po oczyścić świat z Potworów. Dzil Na’oodilii to płuca świata Navajo. Mieszkają tu Yódí’ashkii and Yódíatééd (Chłopiec i Dziewczyna Rzeczy Materialnych). Jest to także jeden z domów ‘Altsé Hastiin (Pierwszego Mężczyzny) i ‘Altsé ‘Asdzáái (Pierwszej Kobiety). Tutaj, po odprawieniu inicjacji Zmieniającej się Kobiety ustalona została forma ceremonii inicjacji dziewcząt Navajo – Kinaaldá (zdjęcie: Harrison Lapahie Jr.)
Wyświetl większą mapę
Leżący w sercu kraju Navajo Dzil Ch’ool’i'i reprezentuje męski Hogan. Został przymocowany do niebios strugą padającego deszczu. Ozdobiony pyłkiem kwiatowym i ciemną mgłą przynosi żeński deszcz. Na szczycie umieścili ptaka – Choozhghaałii (kacyka złotobrewego). Zamieszkało tam rodzeńtwo Tworzące Kryształy – Nidł’iz neidiitsi ashkii i Nitł;iz neidiitsi at’eed.
Wylatujemy za:
Tomasz Czarnecki i Jerzy Arsoba zapraszają na wyprawę na środek Pacyfiku – w pogoni za małym cieniem… jednak i niezwykle rzadkim. Tranzyt Wenus to zjawisko, które należy do najrzadszych w astronomii Układu Słonecznego. Pary tranzytów, oddzielone 8 latami dzieli przerwa 121,5 a następnie 105,5 lat. Ostatni tranzyt miał miejsce w 2004 roku – teraz więc jest jedyna okazja by zobaczyć to zjawisko zanim nastąpi przerwa aż do grudnia 2117 roku. Choć tranzyt nie jest tak spektakularnym zjawiskiem jak całkowite zaćmienie Słońca, jest jednak zjawiskiem znacznie rzadszym. W Polsce widoczna będzie jedynie końcówka tranzytu o wschodzie Słońca 6 czerwca. Żeby zobaczyć całe zjawisko trzeba się udać na Pacyfik. A żeby było ciekawie i ekstremalnie – proponujemy połączyć obserwację tranzytu z wyprawą na wyspy Hawajów – Hawai’i, Maui, Molokai i O’Ahu – gdzie staniemy na zastygłej lawie wulkanów, będziemy wędrować przez tropikalną dżunglę do wspaniałych wodospadów i znajdziemy chwilę na relaks na tropikalnej plaży.
Plan wyprawy wygląda następująco:
2.06.2012
3.06.2012
4.06.2012
5.06.2012
6.06.2012
7.06.2012
8.06.2012
9.06.2012
10.06.2012
11.06.2012
12.06.2012
13.06.2012
14.06.2012
15.06.2012
16.06.2012
17.06.2012
Koszt wyprawy to $4499 plus koszty wyżywienia – około $500. Hawaje to stan USA, więc jeżeli nie masz – potrzebna będzie Ci wiza amerykańska.
dołącz do wyprawy tutaj.