Project Tag: Miasto

2012

Melbourne – Ballarat

Rano naszych bagaży nadal nie ma. Dzięki recepcji dowiadujemy się, że najwcześniej pojawią się koło 13-ej. Jurek zostaje w hostelu pracując i czekając na zguby, a ja zabieram resztę towarzystwa na spacer po innym Melbourne – choć nie mniej szalonym od pokrzywionej architektury. Zresztą cel jest tuż obok ACMI – to uliczki Hosier Lane i odbijająca od niej Rutledge Lane. Całe pokryte barwnym graffiti, które w Melbourne, w większości miejsc, jest chronione jako działa sztuki ulicznej. Sąsiednie uliczki niestety już nie są tak rozszalałe – co więcej trafiamy na akcję usuwania części grafitti, a że zaczyna doskwierać nam powoli głód kierujemy się do leżącego nieopodal na Little Bourke Street Chinatown.

Czytaj więcej „Melbourne – Ballarat”

2012

Melbourne

Mimo ekstremalnej przesiadki w biegu na lotnisku Heathrow w Londynie do Singapuru, a potem do Melbourne docieramy w terminie. Lecimy głównie nocą, pewnie po to, żeby nikt nie zauważył momenu w którym samolo nad równikiem wykonuje beczką dopasowując się do bycia do góry nogami. Ale po wyjściu z lotniska już widać, że mimo beczki nie wszystko udało się dopasować. Wszyscy jeżdżą po złej stronie drogi. I przyroda jakaś taka nieco inna. Bez bagaży – tym nóżki w Londynie nie urosły więc nie zdążyly dobiec do samolotu do Melbourne – jesteśmy w dwóch turach zgarniani z lotniska przez Jurka i trafiamy do Clearmont Guesthouse w dzielnicy South Yarra, niedaleko Królewskich Ogrodów Botanicznych. Łatwo się domyślić zatem jaki jest nasz pierwszy cel.

Czytaj więcej „Melbourne”

2012

USA 2012 – dzień 1 – Los Angeles

O czwartej w nocy spotykamy się na Okęciu. Automat drukuje nam „Boarding Passy” na wszystkie przeloty do Los Angeles, niestety, ponieważ wcześniej w KLMie padł system załatwiania tego przez sieć lądujemy w ostatnim rzędzie. Pierwszy raz lecę tak z tyłu – wyraźnie czuć, jak zad samolotu opada w momencie odrywania się przedniego koła od ziemi. Pogoda – taka sobie, choć chmury w których się wznosimy są urocze.

W Amsterdamie długa przerwa – za długa, bo w końcu chyba każde z nas coś kupuje w jakimś sklepie bezcłowym. Ja łądowarkę słoneczną do urządzeń USB. Zobaczymy na co się przyda. Przed lotem do USA jakaś kobieta, raczej przypominająca stewardessę robi nam coś a’la odprawę graniczną do USA… trochę to dziwne. Czytaj więcej „USA 2012 – dzień 1 – Los Angeles”


Hit Counter provided by orange county plumbing