Z Alice Springs do Devil’s Marbles

Z Alice Springs do Devil’s Marbles

Rano wymieniamy dwa małe samochody na jeden duży. Na północ do Darwin zawiezie nas Toyota Landcruiser. Wielka. Paliwożerna. Niewygodna. Ponieważ bagaże muszą wylądować na dachu musimy jeszcze zdobyć w Alice Springs solidną plandekę i kilometr lin. Gdy docieramy pod hostel ekipa już czeka z bagażami. Ładuję się na dach i rozpoczynamy upychanie, przywiązywanie i zabezpieczanie. Próba szpanerskiego zejścia kończy się totalnym łomotem głową w dół. Straty własne – niewielkie. Potem jeszcze zakupy – parkowanie tym potworem na parkingu pełnym zwykłych samochodzików to wyzwanie. Ale udaje się nam niczego nie uszkodzić. Tylko po zakupach okazuje się, że … tak… jakby… nieco mało jest w środku miejsca. A trzeba będzie przejechać tak ponad półtora tysiąca kilometrów. Wracamy po Jurka do hostelu i w końcu ruszamy na północ.

Po drodze zatrzymujemy się przy zwrotniku Koziorożca, a potem pędzimy na północ – na camping pod Kręglami Diabła. Ścisk w aucie pomagają zwalczyć marchewki, dozowane właściwie porcje alkocholu, piosenki, przysłowia, oraz konkurs fraszek. Humory dopisują. W nocy na campingu wyją psy dingo, powodując nieznaczną panikę. Większą wywołują odległe błyskawice, jednak szybka ocena kierunku wiatru i odległości pozwala kilku osobom dotrwać do rana śpiąc pod pięknym rozgwieżdżonym niebem. Po raz pierwszy widzę Wielki i Mały Obłok Magellana.

Tomasz Czarnecki
Urodzony w roku lądowania na Księżycu... ale na razie nie udało mi się tam polecieć. Fotografuję od podstawówki, pierwszy aparat to smiena, jednak tak ciągnęło mnie do prawdziwych aparatów z wymienną optyką, że ukręciłem jej obiektów. W liceum na rok emigrowałem do Kanady, gdzie z jednej strony po raz pierwszy zetknąłem się z komputerami (i usiłowałem napisać pierwszy swój symulator lotu rakiety) a z drugiej dorobiłem się pierwszego Nikona (FG20 czy jakoś tak). W liceum byłem znany jako ten aparat z aparatem. Studia architektury zacząłem na Politechnice Śląskiej by zaraz potem kontynuować je skutecznie, do tytułu BArch na Uniwersytecie Stanowym Louisiana, gdzie miałem również okazję studiować minor z fotografii (w tym czasie przesiadałem się przez kilka Nikonów, aż do F3). Po pięciu latach w USA (i objechaniu tego kraju cztery razy dookoła, i raz Meksyk) trafiony "patryjotycznością" wróciłem do Polski, dokończyłem studia architektury do tytułu magistra... i na tym skończył się niestety mój romans z architekturą - cale, stopy, funty i normy amerykańskie jakoś niewiele mi się przydały, natomiast był to okres, kiedy doceniono moje umiejętności graficzne - kolejne pięć lat byłem redaktorem naczelnym "Magazynu 3D". Współpraca skończyła się... wkrótce potem padło czasopismo, ale to zupełnie inna historia i raczej nie na trzeźwo. Wróciłem do fotografii tworząc portal dfoto.pl i astronomii - teleskopy.net - i podróżowania. Egipt, Włochy, Francja, Wielka Brytania, Bułgaria, Chorwacja, Sycylia, Chiny (to już z Jurkiem) - samochodem z namiotem byle zobaczyć więcej, i zajrzeć tam gdzie mało kto zajrzał przede mną. Od kilku lat żyją astronomią i z astronomii ... A teraz zapraszam na wspólne wyprawy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Hit Counter provided by orange county plumbing