Great Ocean Road – 12 Apostołów i przylądek Otway

Great Ocean Road – 12 Apostołów i przylądek Otway

Budzi nas piękny, słoneczny ranek. Dziewczyny szaleją na dziwacznej, gumowej trampolinie – po chwili dołączamy wszyscy fikając koziołki. Potem w drogę, ku najpiękniejszym wybrzeżom Australii – na Great Ocean Road. Przez większość dnia zaliczamy kolejne punkty widokowe zaczynając od plaży w Peterborough, gdzie o ostre, poszarpane skały rozbijają się fale. Na brzegu łąka usiana jest pomarańczowymi i żółtymi kwiatami. To chyba jedno z najpiękniej położonych pól golfowych świata.

Jedziemy dalej… w sumie to wracamy w kienuku Melbourne – zatrzymując się przy grocie, potem przy skałach o nazwie London Bridge. Woda ma wspaniałą barwę.  Eskplorujemy wybrzeże niedaleko Port Campbell – ukrytą zatokę, wyspę ptaków, z daleka dostrzegamy grupę bawiących się delfinów. Wreszcie docieramy do Dwunastu Apostołów. Tabuny turystów psują nieco urok miejsca ale co tam.


Kupuję sobie „fajoski” kapelusz a’la Indiana Jones albo Crocodile Dundee i ruszamy w stronę przylądka Otway, na którym, w rezerwacie mieszkają stada misiów koala. Trafiamy na dwa stada, drugie z nich jest większe, i poważnie przetrzebiło eukaliptusowy zagajnik. Jest i mama z małym, i stary niedźwiadek, tak leniwy, że można go pogłaskać.

Mijamy z boku Melbourne i późnym wieczorem docieramy na camping.

 

Tomasz Czarnecki
Urodzony w roku lądowania na Księżycu... ale na razie nie udało mi się tam polecieć. Fotografuję od podstawówki, pierwszy aparat to smiena, jednak tak ciągnęło mnie do prawdziwych aparatów z wymienną optyką, że ukręciłem jej obiektów. W liceum na rok emigrowałem do Kanady, gdzie z jednej strony po raz pierwszy zetknąłem się z komputerami (i usiłowałem napisać pierwszy swój symulator lotu rakiety) a z drugiej dorobiłem się pierwszego Nikona (FG20 czy jakoś tak). W liceum byłem znany jako ten aparat z aparatem. Studia architektury zacząłem na Politechnice Śląskiej by zaraz potem kontynuować je skutecznie, do tytułu BArch na Uniwersytecie Stanowym Louisiana, gdzie miałem również okazję studiować minor z fotografii (w tym czasie przesiadałem się przez kilka Nikonów, aż do F3). Po pięciu latach w USA (i objechaniu tego kraju cztery razy dookoła, i raz Meksyk) trafiony "patryjotycznością" wróciłem do Polski, dokończyłem studia architektury do tytułu magistra... i na tym skończył się niestety mój romans z architekturą - cale, stopy, funty i normy amerykańskie jakoś niewiele mi się przydały, natomiast był to okres, kiedy doceniono moje umiejętności graficzne - kolejne pięć lat byłem redaktorem naczelnym "Magazynu 3D". Współpraca skończyła się... wkrótce potem padło czasopismo, ale to zupełnie inna historia i raczej nie na trzeźwo. Wróciłem do fotografii tworząc portal dfoto.pl i astronomii - teleskopy.net - i podróżowania. Egipt, Włochy, Francja, Wielka Brytania, Bułgaria, Chorwacja, Sycylia, Chiny (to już z Jurkiem) - samochodem z namiotem byle zobaczyć więcej, i zajrzeć tam gdzie mało kto zajrzał przede mną. Od kilku lat żyją astronomią i z astronomii ... A teraz zapraszam na wspólne wyprawy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Hit Counter provided by orange county plumbing